— Eus, deus, kosmateus... bakst!

W stajni była koza, na której furman gotował. I siano, i stare rzemienie, i odświętna uprząż, i kapota kuczera z metalowymi guzami. Skóra starych rzemieni pachniała dziegciem, smołą, sianem i czymś jeszcze, a siano prawdziwą łąką.

— Nie wiesz, co to łąka?

— Nie wiem, co to łąka — mówił Lejbuś.

— A ja pamiętam.

Przymykał oczy, a podwórzem niosło się wołanie:

— Łupy kupuję! Obierki kupuję, chleb czerstwy, spleśniały kupuję!

— I co jeszcze, powiedz, co jeszcze pamiętasz?

— Sosny.

— Co?