Nasłuchując ich kroków na pobrzeżach ciszy!

Nikt nie poznał po głosie i po znoju rany,

Że to człowiek — nie jeleń! Duch — upolowany!

Nikt nie zgadł tajemnicy narzuconych wcieleń!

Musiał być tym, czym nie był! I zginął jak jeleń!

I jam niegdyś był inny. Dziś jeszcze się złocę,

A złociłem się bardziej... Świadkami — złe noce!

Pamiętam dawnych braci rozbłyskane twarze.

Wówczas o czymś marzyłem... Dziś blednę, gdy marzę!

Nikt nie umiał tak istnieć jak ja, w tej godzinie,