W twym progu — i zaledwo w snów i pieszczot przerwie

Widzę je wraz z mieczami aniołów w lazurze,

Z których żaden od ust mnie twoich nie oderwie!

A czas nastał. Idąca do lasu przez drogę

Śmierć mnie woła. Na próżno! Umrzeć już nie mogę!...

Razem z tobą w rozkoszy i kwiatach zaryty,

Choćby nade mną nagła wyrosła mogiła,

Skrawka ziemi, gdzie miłość do snu mnie złożyła,

Nie opuszczę, by odejść w nieznane błękity!

Nie zamienię snu mego na sen wiekuisty,