DZIEWCZYNA

Twój bóg nazbyt jest nigdzie, mój — na podorędziu10.

Wskazuje otwór, słońcem zalany.

Spójrz — światła już się burzą! W słońcu mi do twarzy!

Osłania z lekka piersi.

Lubię w nim się zazłocić! Niech się pierś pojarzy11!

I lubię kędziorami niepotrzebnie wstrząsać,

Śmiać się i nic nie wiedzieć, i na świat się dąsać.

I nim stało się właśnie to, co mnie pokładło

Na ziemi...