— Nie opuszczę jej nigdy! — odparł Tajemnik z mocą.
— Opuścisz, gdy ci sił zabraknie i gdy się przekonasz, że Ów, do kogo ją wzniosłeś, nie będzie ci ojcował!
— Będzie! — upierał się Tajemnik.
— Nie będzie! — zaprzeczał diabeł.
— Będzie!
— Nie będzie!
I znowu spojrzał diabeł na wzniesioną dłoń Tajemnika, czekając, zali19 już prędko ją opuści, zniewolony umęczeniem.
Wszakże czekał na próżno.
Minął wiek, minął drugi i trzeci, a Tajemnik dłoń jak trzymał, tak trzyma. Mimo bólu, mimo znużenia nie opuszcza swej dłoni, która znak krzyża jeno zapoczątkować ongi zdołała.