Doktorzy, słysząc te groźne słowa, bali się podejść do księżniczki i zbadać jej puls oraz stan zdrowia. Gdyby zbadali, może by przyszli do przekonania, że tylko udaje chorobę. Ale ponieważ żaden z nich nie ośmielił się księżniczki dotknąć, więc tylko kiwali smętnie głową i mówili szeptem do siebie:
— Dziwna choroba... nieuleczalna choroba... niebezpieczna choroba...
Sułtan, słysząc te szepty doktorów, pogrążył się w rozpaczy.
— Czy nie macie żadnej nadziei na uleczenie księżniczki? — zapytał drżącym głosem.
— Żadnej — odrzekli chórem doktorzy.
— Kocham ją — szeptał sułtan — ale jest obłąkana, więc nie może mnie pokochać! Gdybyście ją uzdrowili, na pewno wyznałaby mi miłość i byłbym najszczęśliwszym ze wszystkich sułtanów na świecie.
— Nie wątpimy o tym, że pokochałaby ciebie — rzekli doktorzy — przede wszystkim dlatego, że jesteś władcą Kaszmiru.
— I dlatego, że jestem piękny — dodał sułtan, głaszcząc dłonią swoją brzydką twarz.
— I dlatego, że jesteś bogaty — rzekli doktorzy.
— I dlatego, że jestem mądry — dorzucił sułtan, robiąc przy tym głupią minę.