— Mój pan, Kassim — odparła Morgana.
Aptekarz dał jej pigułki i, kiwając głową, rzekł:
— Niech pan twój zażyje tych pigułek, ale wątpię, aby mu pomogły. Kto jest beznadziejnie chory, temu żadne pigułki nie pomogą.
Morgana wzięła pigułki i wyszła z apteki. W kilka godzin potem znów do apteki wróciła.
— Panie aptekarzu — rzekła, płacząc — przychodzę po proszki, które się daje konającym.
— A któż to jest konający? — spytał aptekarz.
— Mój pan, Kassim — rzekła Morgana.
Aptekarz dał jej proszki i, kiwając głową, powiedział:
— Niech twój pan zażyje tych proszków, ale wątpię, aby mu pomogły. Kto jest konający, temu żadne proszki nie pomogą.
Morgana wzięła proszki i wyszła z apteki.