Że je łatwiej wykrwawić, niźli udobruchać.
Mgła mi z ręki wróżyła... Pamiętam szept cienia...
Nim cios we mnie uderzył — wprzód zbrakło zbawienia.
A gdym wołał o pomoc — tak nagle się stało,
Jakbym najpierw miał ranę, a później — to ciało...
Bo między mną a klęską — żaden czas nie płynął, —
I nic było tych godzin, gdym jeszcze nie zginął...