W przedzgonnej1, nagłej męczarni

Wiła się po bujnej darni2,

W snach się wiła wciąż a wciąż,

Szalejąc ku nocy jasnej,

Aż zwinęła się, jak wąż,

Dookoła śmierci własnej.

Dzwonią w kościele.

Zbiegli się kochankowie na gwar dzwonów złoty,

Złoty gwar wśród drzewnych cieni,

Wszyscy smutni i zdradzeni,