A to jakaś mgła dziewczęca chciała dostać warg i oczu,

I czuć było, jak boleśnie chce się stworzyć, chce się wcielić,

Raz warkoczem się zazłocić, raz piersiami się zabielić —

I czuć było, jak się zmaga zdyszanego męką łona,

Aż na wieki sił jej zbrakło300 — i spoczęła niezjawiona!

Jeno301 miejsce, gdzie być mogła, jeszcze trwało i szumiało,

Próżne miejsce na tę duszę, wonne miejsce na to ciało.

Gdzież me piersi, Czerwcami gorące?

Czemuż nie ma ust moich na łące?

Rwać mi kwiaty rękami obiema!