Taka cisza w ogrodzie, że się jej nie oprze

Żaden szelest, co chętnie taje305 w niej i ginie.

Czerwieniata306 wiewiórka skacze po sośninie,

Żółty motyl się chwieje na złotawym koprze.

Z własnej woli, ze śpiewnym u celu łoskotem

Z jabłoni na murawę spada jabłko białe,

Łamiąc w drodze kolejno gałęzie spróchniałe,

Co w ślad za nim — spóźnione — opadają potem.

Chwytasz owoc, zanurzasz w nim zęby na zwiady

I podajesz mym ustom z miłosnym pośpiechem,