Czyliż pustym327 domysłem te czary wyśledzą?

Kto w chwili pocałunków nie zagrzał swej dłoni

Na twych bioder nawrzałej328 żądzą przegięcinie329,

Nie potrafi określić upojeń tej woni,

Co z ciebie, jako z róży, snem potartej, płynie.

Kto ustami w nóg twoich nie wdumał się dreszcze,

Nigdy dość nie wysłowi twych oczu omdlenia,

A choćby je dzień cały badał bez wytchnienia,

Nie wypatrzy z nich tego, co ja z nich wypieszczę!

[Zmienionaż po rozłące? O, nie, niezmieniona!...]