Aż ona się z królewskiej wymknęła komnaty,

Nieśmiało więc powłócząc swe zielone szaty.

Król słyszał, jak radośnie w dół biegła po schodach,

I jak potem się w nocnych pogrążyła chłodach,

I jak potem szumiała w królewskich ogrodach.

Ponad brzegami (cykl)

Don Kichot

W jednym z pozagrobowych parków, uroczyście

Zamiecionym skrzydłami bezsennych aniołów,

W cieniu drzew, co po ziemskich dziedziczą swe liście