Zamyślenie

Kto wybaczy mi moją do wróżby niezdolność?

Nie wiem, co dziś pokocham — co jutro wyśpiewam?

I dłonią, jak sierść zwierza, głaszczę mimowolność

Pieśni, których warczenia w sobie się spodziewam.

Po warczeniu poznaję, że przybyły z lasów,

I oswajam je z wolna, i uczę swej mowy,

Aż zamęt ich podziemnych szmerów i hałasów

Wyprzejrzyści się nagle w okrzyk lazurowy.

Gdzie jar561 ciemny, gdzie rozstaj — tam powiew mej duszy,