I Świdrydze, i Midrydze, i tańcowi rada.

Zaglądała im do oczu chciwie, jak do żłobu194.

«Który w tańcu mię195 wyhula, bom jedna196 dla obu?» —

«Moja będzie — rzekł Świdryga — ta pierś i ta szyja!» —

A Midryga pięścią przeczy: „Moja lub niczyja!»

Ten ją porwał za dłoń jedną, a tamten za wtórą197.

«Musisz obu nam nastarczyć, skąpico–dziewczuro!»

A ona im prosto w usta dyszy bez oddechu,

A ona im prosto w oczy śmieje się bez śmiechu.

I rozdwaja się po równu, rozszczepia się żwawo