W nagłą pustkę na rozstaju,

W spodziewaną poprzód233 grozę,

W cień cmentarza, popod234 brzozę,

A niosąc, wciąż kołysali,

A kołysząc, zamawiali,

Żeby miała śmierć słodką.

Kopiąc wspólnie dół wśród ostu

Najpierw w glinie, potem w głazie,

Wspominali raz po razie,

Że była topoli wzrostu.