Na bezsenność wpośród kwiatów (o, gwiezdniej cierpcie!)

W żal pobiegną przez nagle urojony chwast,

Aż w tym chwaście zaszeleszczą ich żwawe kierpcie.

Słyną z czarów Marsjanki!... Niezgadniona płeć

Od ust naszych je przegrodzi — ledwo snu miedzą...

Byle tylko miłować i naglić i chcieć, —

A nauczą nowych pieszczot, bo o czymś wiedzą...

Któż się zdoła domyśleć, jaki strach i szał

Pała w oczach, co się w słońcu mienią na opal!

Czym jest wobec tych niebem nasyconych ciał