Ale tylko jednego — jak walczył — widziano.
Do obydwu mrok śmierci na palcach się skradał,
Ale tylko jednego widziano, jak padał.
Aż słońce, poranniejąc w obłokach nieśmiało,
Rozwidniło to właśnie, co nocą się stało.
Rozwidniło dwa trupy i obok — dwa ule
I jedną niewidomską na krzaku czapulę!...