Ściskając pokojówkę w miłosnym rabunku,
Zdrętwiał na samym wstępie tego pocałunku,
Co twarz w dziób niedorzeczny wydłużył mu nieco...
Rój dziadów na portretach w przeszłość zwiesił głowę...
A fotel, gdzie, od drzemki głupiejąc bezwiednie,
Paź w uścisku pogmatwał poręcz i królowę37,
Pruł się przez sen, co zresztą czynił w dnie powszednie...
Zaś w ostatniej komnacie, na łożu z purpury,
Śniąc o drogich zawczasu minstrelach38 i skaldach39,
Królewna, że tak powiem, byt przeżyła z góry