Do modlitwy o szczęście splatały swe palce.

I w dalekim ogrodzie omdlewały czasem,

Gdy je Zmierzchun zbyt pieścił w swej norze — pod lasem.

Śnigrobek

Kiedy las od ukąszeń zmór drzewnych pożółciał,

Śnigrobek, błękitnawo zapatrzony w paproć —

Wędrownie się zazłocił — z dali w dal — po dwakroć,

Aż się wsnuł do krainy półduchów i półciał.

Tam ukochał przestwornie mgłę — nierozeznawkę53,

Co się na wznak — uśmiecha, a na klęczkach — ginie,