Co dbają o pląs cieniów i o ich wesele,

A grają im takiego szczękacza — brzękacza,

Że karczma z tancerzami w otchłań się zatacza

I, przyźbą57 przytupując, wstrząsa tłum ich dziki,

Aż im w ślepiach migają te krwawe świerszczyki!

Jedna tylko za piecem ukryta starucha,

Mać58 pięciorga wisielców — tej wrzawy nie słucha

I, pośmiertnie skulona, śni w sobie po cichu

Cuda pierwszej miłości, spełnionej na strychu,

I, zawzięcie słodkiemu oddana wspomnieniu,