I nie smuga na rzęsach, lecz w cieniu zdrobniały

Liść na dębie zwieczorniał, choć dnieje dąb cały!

I nie śmierć, ale studnia, gdzie mrok dno pomylił,

Chce, byś, idąc, skroń ku niej bezwolnie nachylił...

I nie szkarłat, lecz sama możliwość szkarłatu,

Niepokojąc obłoki, narzuca się światu.

W odmętach wieczoru

Słońce, zagrzęzłe w odmętach wieczoru,

Spoza chat czubów i przyłbicy młyna

Jeszcze się resztą świateł przypomina