Tańczy tango dlatego, że mu się należy.

Pan minister na balu w gronie dziennikarzy,

Dbając, by w własnej twarzy było mu do twarzy,

Z uśmiechem, który pilnie przygotował w domu,

Twierdzi, że... nie odbiera nadziei nikomu.

Po smugach od latarni i po srebrnym błocie,

Ślubując śpiewną grdykę społecznej zgryzocie,

Poeta na arytmię dwojga skrzydeł chory,

Kroczy w poszukiwaniu znikłej metafory.

Słowo się nie spokrewnia z pozasłownym trwaniem, —