Lecz ciał zlęklych nie widzi. Co począć z tą wodą?
Okna twoje — otwarte. Sny oczu nie strzegą,
A ty na mnie nie patrzysz. Dlaczego, dlaczego?
W lesie
Tyle w gęstwinie cisz błądzi i tyle
Słoneczniejących między pniami czasów,
Że nasilone barwami motyle
Lecą w znój przyszły — przeczuwanych lasów.
Wierzchami sosen — szum chodzi wysoki
I — przemijając — pozostawia drzewa.