Między mgłą a niebem, między mgłą a wodą, —
Zielna zjawa swe dłonie zbezcieleśnia ze łkaniem
Nad paprocią — nad pokrzywą — nad lebiodą134.
W takiej chwili Bóg przelatał135, pełen wspomnień wiekuistych,
Ścieżką podobłoczną — właśnie, że tułaczą —
I przystanął na zbiegu dwojga tęsknot gwiaździstych,
Gdzie się widma migotliwie bylejaczą.
Zaszumiało jaworowo, ale chyba wbrew jaworom —
Samym cisz zamętem, samą cisz utratą...
«Kto te szumy narzucił moim dumnym przestworom?