Lada parów potrafi, śniąc, kwiatami zarość145!

A my — co? — Do wieczności mizdrząca się starość?

Wstyd mi z siana, gdy słońce złotą igra zmrużką,

Z przedwczesną i zuchwałą pieszczoty pogróżką

Zerwać się do dziewczyny, jak gęś, co spod płotu

Zrywa się z wielkim krzykiem do niskiego lotu!...

Wstyd mi pysk — modrym oczom przysunąć do widna,

Bo te oczy — śmieszliwe, a dziewka — bezwstydna!

Byle durniom zejść z drogi miałbym bezrozumnie?

Zamiast z dziewką — na sianie, bez dziewki spać w trumnie?