[O majowym poranku deszcz ciepły i przaśny...]

O majowym poranku deszcz ciepły i przaśny1

Trafia w liście na oślep — prawie bezhałaśny.

Krople, spadłe i kurzu pociągnięte błoną,

Podskakują na piachu i wzajem się chłoną,

I wspólnie olbrzymiejąc2, trwają same przez się,

Aż je ziemia powoli uszczupli i wessie.

Coraz mniej ich przybywa na drogi i łany.

Już wygładza się strumień, deszczem pręgowany,

Już zza chmur, rozpostartych na kształt kruczych skrzydeł,