Poranek

Kto na Święta Zielone1, dal kusząc, rwie kwiaty —

Mówią o nim: «Deszcz zrywa!» — że niby to właśnie

W ślad za kwiatem — wszemrany w pijanych wód baśnie

Deszcz nadbiegnie — wesoły, kropliście skrzydlaty!

Miedzą w zieleń idziemy. Najskrytszem źdźbłem dłoni

Wżywaj się w kwiat, oślepły od słońca i rosy!

Deszcz zrywamy! Pod wierzbą przykucnął wiatr bosy!

Ciszom, spadłym z zaświatów, do ucha świerszcz dzwoni!

W trawie — świateł, wznak ległych, czujne próżnowanie...