I już odtąd na zawsze przemilczeliśmy siebie,

A świat znów się stał — światem... I czas płynął po niebie.

I chwyciłaś źdźbło czasu, by potrzymać je — w dłoni,

A on — patrzał i patrzał... I miał — ciernie na skroni.

Bałwan ze śniegu

Tam — u samego lasów brzegu,

Gdzie kruk — jedyny pustki widz,

Ktoś go ulepił z tego śniegu,

Co mu na imię: biel i nic...

Na głowę śmieszną wdział czapulę,