Chmurom się złocił — los.

Szepnęłaś: — «Odtąd tylko należę do ciebie». —

I w łzach się złamał głos.

I nie patrząc ci w oczy, spytałem półgłosem:

— «Czy wiedział?»... Rzekłaś: — «Tak». —

Za oknem, myśl o dalach wzniecając ukosem,

Przemknął na zawsze — ptak.

Tamten

Sad błyskając sękami cieniście się martwi,

Że trawom ciąży zwiewna niedola błękitów, —