Dziś dla ciebie mi zbrakło strwonionych klejnotów,

Puste są moje dłonie i czcze moje żale.

Czasem bywają takie na uboczu święta,

Dusza przez sen tak szumi, że w tym właśnie szumie

O tych, których się kocha, najmniej się pamięta...

Wszak rozumiesz? Nieprawdaż?

Dziewczyna rozumie.

III

I znów mówię: Nie było i nigdy nie będzie!

Stać się miało gdziekolwiek i już się nie stanie!