Wyjąłem z kieszeni list Diabła Morskiego, aby ten list czarowny raz jeszcze odczytać. Czytałem go, upajając się każdym słowem, i tak przy tym wymachiwałem rękami, że kapitan okrętu zbliżył się do mnie i zapytał:
— Co czytasz, mój przyjacielu, że tak dziwacznie przy tym wymachujesz rękami?
— List Diabła Morskiego — odrzekłem ze szczerością i prostotą.
— Co? — spytał znowu zdziwiony kapitan. — Zdaje mi się, że nie dosłyszałem twojej odpowiedzi?
— List Diabła Morskiego — powtórzyłem głośniej z jeszcze większą szczerością i z jeszcze większą prostotą.
Przygoda pierwsza
Kapitan, usłyszawszy moją odpowiedź, rzekł, przyglądając mi się uważnie:
— Mówili mi nieraz moi marynarze, że Diabły Morskie umieją czytać i pisać. Nie wierzyłem dotychczas tym opowiadaniom. Teraz jednak przekonuję się naocznie, iż twierdzenia moich marynarzy były prawdziwe. Byłbym ci niezmiernie wdzięczny, gdybyś mi pozwolił ten list przeczytać, o ile, ma się rozumieć, nie zawiera on jakichś tajemnic osobistych.
— Chętnie zaspokoję twą ciekawość, kapitanie — odrzekłem, podając mu list — list ten przyniosła mi w pysku Ryba Latająca, gdy siedziałem przy otwartym oknie mojego pałacu.
Kapitan przeczytał list i zawołał jednego z najstarszych marynarzy.