Człowieczek się skłonił — i Piruza włożyła go z powrotem do wnętrza malowidła.
Wnet go otoczył kołem tłum zmniejszonych ludzi, witając radośnie powrót swego króla, którego zbyt długi pobyt po za granicami kraju mógł bardzo źle wpłynąć na losy państwa.
Piruza zamknęła księgę i zawołała:
— Słów mi brak, Hindbadzie, aby ci podziękować za tak cudowną niespodziankę! Nie marzyłam nawet o tak czarownym podarku! Ciebie wybieram na męża! Widzę teraz, że jesteś szlachetny i mądry. Nie wątpię w to, że ty właśnie jesteś owym młodzieńcem, który odgadł zagadkę królewską. Zaś tamten cudzoziemiec — jest nikczemnym złodziejem i oszustem!
— Królu! Piruzo! — zawołałem. — Błagam was o jedno: każcie Hindbadowi powtórzyć treść tej zagadki, aby zbadać i sprawdzić, czyli ją słyszał i czy był obecny na placu wówczas, gdy król ją sam przed tłumem wygłosił?
— Dość tych badań i sprawdzań! — rzekła gniewnie Piruza. — Badania te i sprawdzania obrażają dumę mego przyszłego męża. Wierzę Hindbadowi i kocham Hindbada. Nie zniosę dłużej obecności w naszym pałacu tego nikczemnego cudzoziemca!
I, zwróciwszy się do mnie, Piruza tupnęła nogą o ziemię i zawołała:
— Precz z mych oczu!
— Precz z mych oczu! — zawołał król w ślad za Piruzą.
— Precz z mych oczu! — zawołał Hindbad w ślad za królem.