Ręka

Podczas gdy ciało w mękach żebraczego postu

Kurczyło się, jak ochłap wyschłego moczaru,

Ręka ma w samowolnym obłędzie rozrostu

Wszerz i wzwyż potworniała od żądzy bezmiaru.

Wypaczona od skwarów i pusta, jak dzieża1,

Miażdżąc stawów hamulce, rosła mi i rosła,

Czując radość zawczasu ciosanego wiosła,

Co już w samym zapłodku2 śni morskie bezbrzeża!

Ręko, nadmierna Ręko,