Rok nieistnienia

Nadchodzi rok nieistnienia, nadchodzi straszne bezkwiecie,

W tym roku wszystkie dziewczęta wyginą, niby motyle.

Ja pierwsza blednę samochcąc1 i umrzeć muszę za chwilę —

I już umieram — o, spojrzyj! — i już mnie nie ma na świecie!

Ucz się pożądać mej śmierci, ponętne pieścić nietrwanie,

Całować mrzonkę, co dla cię2 kształt ust czerwonych przybiera,

I wierzyć w radość mych cieni, i w oczu mych obcowanie:

Nie widzi, jeno3 obcuje ten, co naprawdę umiera.

Uczył się kochać umarłą, pieścił dłoń, której nie było,