I na ratunek ku nam pośpieszy,
A wówczas kara na ciebie spadnie,
I śmierć twa wszystkie ryby ucieszy!
Potworny Murzyn, chwyciwszy gniewnie patelnię, odwrócił ją nad ogniem, tak że wszystkie ryby wpadły do ognia i spaliły się na węgiel czarny. Sam zaś cofnął się do otworu w ścianie i znikł w jego ciemnym wnętrzu. Ściana natychmiast zsunęła się i zrosła tak, że żaden na niej znak nie pozostał.
Sułtan, osłupiały ze zdziwienia, z podniesionymi wysoko brwiami stał nieruchomo i patrzył na wezyra. Wezyr zaś patrzył na sułtana. Przez czas długi milczeli obydwaj. Wreszcie sułtan ozwał się pierwszy:
— Domyślam się, że te ryby są zaklęte i czekają na kogoś, kto by je uratował. Ciekawym bardzo, w jakiej rzece rybak je złowił. Poślij kogo po rybaka z moim rozkazem, aby natychmiast przyszedł do pałacu. Dowiem się od niego wielu rzeczy, które mi są potrzebne dla odgadnięcia tajemnicy.
Wezyr posłał kucharza z rozkazem, aby znalazł rybaka i przyprowadził do pałacu.
Kucharz dowiedział się w mieście, gdzie rybak mieszka; pobiegł ku niemu i natychmiast z nim razem wrócił do pałacu.
Rybak stanął przed obliczem sułtana, a sułtan zapytał:
— Gdzie łowisz te ryby cudowne, które co dzień przynosisz do pałacu?