Kochanka moja teraz ginie,
Żem ją pokochał w złej godzinie.
A ja — nim miasto w mroku zaśnie —
Idę ulicą, idę właśnie...
Do siostry
Spałaś w trumnie snem własnym, tak cicho, po bosku,
Nie wiem, czy wszystkich naraz pozbawiona trosk?
W śmierci taka zdrobniała, niby lalka z wosku...
Kocham ten ubożuchny, ten zbolały wosk!
Trup jest zawsze samotny! Sam na sam z otchłanią!...