Strumień
Mrok się z mrokiem porównał, żałoba — z żałobą.
Coś się chciało zazłocić, lecz zabrakło czasu.
Zbył się1 strumień swych brzegów, powstał całym sobą,
Wyprostował się w wieczność i szedł środkiem lasu.
Szedł do krzyża w pustkowiu, gdzie gwiazd swych niepewna
Nieskończoność się krzepi westchnieniami mięty, —
I pierś swą strumienistą przymartwił do drewna
I zawisł, z dobrowoli2 na krzyżu rozklęty.
Po co ci, Senna Falo, na krzyżu noclegi?