Tamten

Sad błyskając sękami cieniście się martwi,

Że trawom ciąży zwiewna niedola błękitów, —

I że motyl, co walczył zgrozą aksamitów

Z pachnącą bzem wiecznością — zmarł ciszkiem na marchwi.

Czy pamiętasz młodości dzielny czar? A dalej —

Otchłań wiosny w niebiosy tak luźnie oprawną?

Albo to — jak ciał naszych pragnęła głąb alej?

Bo mnie wciąż się wydaje, że to tak niedawno!

I któż wówczas nie wierzył w rozpęd naszych łodzi?