Tęcza

Słychać go było, jak po młodym życie

Biegł coraz śpieszniej — ciepły deszcz majowy,

Zbryzgany słońcem, co przez obłok płowy1

Wzdłuż mu kropliste rozwidniało nicie2.

Pyląc, uderzył w piach drogi spróchniały,

Poszperał w krzaku, co lśniąc, się kołysze,

Strącił liść z wierzby, przyciemnił głaz biały

I ustał, w nagłą zasłuchany ciszę.

Teraz mu patrzeć, jak wierzchem obłoku