I rozbłysła w księżyc — śmierć i pajęczyna...

Pan Błyszczyński zrozumiał i załamał swe dłonie

I pomyślał: «W nic rozwieje się dziewczyna!» —

W nic rozwiała się dziewczyna i jej czar, poczęty w niebie,

I pierś, zakończona różową soczystką.

I rozpadło się ciało na żal straszny do siebie

I niewiedzę o tym żalu!... I to — wszystko...

Nie umarła, lecz umarło jej odbicie w jezior wodzie.

Już się kończył zaświat... Ustał cud dziewczyński...

O, wieczności, wieczności, i ty byłaś w ogrodzie!