I dłoni — i tej widnej na przestrzał ulicy!...

Wszystko dzisiaj się skończy, nic się już nie zdarzy, —

I nie ma już od dawna żadnej tajemnicy!...

Trzeba zejść się gromadnie, byle nie odwlekać...

I pomówić o wszystkim... I przedsięwziąć kroki...

I odtąd nic już nie mieć i na nic nie czekać, —

I co prędzej — na oślep iść w smutek głęboki...