Cofnęła się ku mężowi i oczy spuściła.
— Kochaszże ją jeszcze? — spytała szeptem ledwo pochwytnym.
Wiedźma ten szept z ciszy jego własnej uchem czujnym wyłowiła.
— Milcz, jakom ci rzekła! — zawołała rozkazująco.
— Lubczyk... — zaczął wójt i zamilkł, folgując własnemu zakłopotaniu.
— Lubczyku mi na tamtym świecie zabraknie! — szepnęła wiedźma, na wójta poglądając, lecz głos jej urwał się i zapodział w wargach nagle znieruchomionych.
Ręce jęły przebierać palcami, jakby pragnąc się ich dorachować lub stwierdzić ich znieczuloną obecność.
— Znów przyszło? — spytała Jędrzejowa.
Wiedźma kiwnęła głową na znak, że przyszło...
— Nie podołasz? — spytała znów Jędrzejowa.