— Biedna kobieta — rzekła — pewnie prosi mnie o pomoc, której udzielić nie mogę...
Zaczęła jednak czytać:
„Z duszy i serca kochana siostro!
Zasłyszałam od Szmula o waszych nieszczęściach. Boże mój! co się stało?... Mówi Szmul, że wy teraz mieszkacie w jakiejś chałupie i nie macie ani co jeść, ani w co się odziać?...
Ach! Gdybym ja była otrzymała miejsce u czcigodnego ks. dziekana, pomogłabym wam więcej. Ale teraz sama jestem w kłopotach i ledwie mogę wam posłać trochę gratów do przykrycia...”
— Co ona pisze? — spytała pani głęboko wzruszona.
— Ma rację — odezwał się Szmul — ona mi dała jakieś zawiniątko. Oto tu jest...
„Bóg widzi, jak bym rada was ściągnąć do siebie, ale mam pokoik ciasny i jedno łóżko, co ledwie dla ciebie wystarczy.
Ale ty, kochana siostro, przyjedź natychmiast, ty musisz przyjechać, bo tu jest interes. Ciotka twego męża, jw.125 prezesowa, ma być w tym tygodniu w domu i po paru dniach pobytu wyjedzie za granicę na pół roku. Trzeba więc, ażebyś się z nią zobaczyła.
Ona powinna was wesprzeć, boby ją Bóg skarał. Przecie to jej siostrzeniec strwonił twój majątek i dziś hula po świecie, jakby nigdy nic.