Nieraz pragnęła opowiedzieć komuś swoje widzenia, ale wstyd jej było. Z drugiej znowu strony zdawało się, że nadmiar niewypowiedzianych uczuć rozerwie jej serce. Stan taki stał się szczególnie dokuczliwy od czasu, gdy zaczęła czytać poezyjki zawarte w książce, którą jej Szmul przywiózł.

Jednego dnia opanowała ją tęsknota cięższa niż zwykle. Robić nic nie mogła ani w domu usiedzieć. Czuła potrzebę powietrza i wybiegła na jeden ze wzgórków otaczających w pewnej odległości folwark. Przebyła tam jakiś czas, patrzyła, słuchała, a potem usiadłszy w kąciku, zaczęła pisać.

Była to pierwsza poezja dziecka. Oto, co zawierało się w niej:

Żal mi domku mojego,

Co stał nad sadzawką...

Żal ogrodu, altanki

I kasztana z ławką;

Kwiatów, które mnie co dzień

Zapachem witały,

Ptaszków, co się na obiad