— Nie bój się mnie! Ja ci przecież nic złego nie zrobię. Widzisz oto, com dla ciebie przyniosła. Pokosztuj34 no!
I włożyła dziecku do ust kawałek olukrowanego ciasta. Dziewczyna zjadła, nie spuszczając z Anielki zdziwionych oczu.
— Masz jeszcze. Smakuje ci — co?...
— Dobre — odpowiedziało dziecko.
Anielka usiadła na przewróconym pniu, obok niej przykucnęła na piasku dziewczyna.
— Jak ci na imię? — spytała, głaszcząc ją po tłustych, jasnożółtawych włosach.
— Magda.
— Masz, Magdziu, jedz jeszcze sucharek. A to prosię czy twoje? — dodała, patrząc na prosiaka, którego Karuś chciał za ogon schwytać i który odwrócił się do niego ryjem, pokwikując w sposób okazujący mało ufności.
— Tatulowe — odparła już nieco ośmielona dziewczyna. — Żeby go choć pies nie zagryzł...
— Karusek, do nogi!... To ty zawsze bawisz się z prosiątkiem?