— Co to jest?
Dotychczas blada Zosia zrobiła się pąsową i znowu zbladła.
— Co to znaczy? — powtórzyła pani Latter, zimno patrząc na Zosię.
— To... to jest... o Nieboskiej komedii Krasińskiego.
— Widzę. Domyślam się, że ową „jedyną” i „najdroższą” jest Nieboska komedia: ale któż jest ten „dozgonny”?... Spodziewam się, że nie Krasiński, więc kto?...
Zosia sposępniała, lecz milczała.
— Chcę wiedzieć, jaką drogą otrzymujesz te kursa literatury?
— Nie mogę powiedzieć — szepnęła Zosia.
— A kto jest autorem?...
— Nie mogę powiedzieć — powtórzyła Zosia nieco śmielej. — Ale przysięgam pani — dodała podnosząc oczy i kładąc rękę na piersiach — przysięgam... że nie pan Kazimierz...