— Dlaczegóż Zosia sama nie powiedziała mi o tym? — rzekła.
— Bo czuła, że to należy do jej koleżanki, do Łabęckiej, która spełnia swój obowiązek, jak przystało na kobietę mającą poczucie ludzkiej godności! — deklamowała panna Howard. — Tam, gdzie nauczycielka sięga pod cudzą poduszkę...
— Panna Joanna jest protegowaną pani... ujmowała się pani za nią... — wtrąciła pani Latter.
— Ujmowałam się za istotą samodzielną; za kobietą, która walczy z przesądami... Ale taką, jaką dziś jest — pogardzam!... — zakończyła panna Howard.
Pomimo wybuchów Klary pani Latter uspokoiła się i rzekła do Łabęckiej wskazując na papiery:
— O ile widzę, jest to streszczenie Komedii nieboskiej. Ale kto ci je dał?
— Nie mogę powiedzieć... — szepnęła Łabęcka.
Panna Howard patrzyła na Łabęcką z triumfem.
Zdawało się, że ktoś puka do drzwi.
— Proszę! — odezwała się pani Latter.