„Aha — pomyślał gość — pan Mydełko obchodzi w tej altance miodowy miesiąc...”.
— Kiedy nie chce mi się szukać pantofli — odparł bas.
— Ja ci znajdę, duszko...
— Trzeba jeszcze ściągać buty!... — mruknął bas.
— Ależ ja ci zdejmę... Przecieżeś ty mój... cały mój... moja pieszczotka... mój koteczek...
„Oho!... — rzekł gość do siebie. — Eks-panna Howard mocno awanturuje się...
I dziwić się teraz, że Ada robi głupstwa!...”.
Cicho opuścił balkon i usiadł na fotelu. Położył kapelusz na komodzie, oparł głowę o poręcz i dumał, dumał...
Nagle zdało mu się, że słyszy szelest kobiecej sukni. Chciał się zerwać... To zeschły liść z balkonu wsunął się do pokoju.
„Ach — szepnął — co ja zrobiłem... co ja zrobiłem!...”.