„Złapała się!...”.
— Jesteś pan straszny człowiek — szepnęła pani Latter dodając w myśli:
„Już go mam!...”.
I spuściła oczy, ażeby ukryć błyskawicę triumfu.
Zgierski patrzył wzrokiem, w którym malowała się chłodna czułość dla niej i niezachwiana wiara w dokładność własnych informacyj. Nagle rzekł:
— Zatem mogę zapytać...
Pani Latter zatrzepotała rękoma.
— O nic nie wolno pytać!... Wolno podać mi rękę i zaprowadzić do jadalnego pokoju...
Zgierski stanął z lewej strony, wziął ją za rękę jak w polonezie i patrząc w oczy zaprowadził do jadalnego pokoju...
— Będę milczał — rzekł — w zamian jednak musi mi pani przyrzec...